Relacje Inwestorskie

PR - artykuły
Wyłom w murze i zło w okienku, czyli polska batalia o wolny rynek

2009-04-16, T.Kozłowski, M.Szczupak, S.Bykowski; PRESS-SERVICE Monitoring Mediów

Mówi się, że żyjemy w gospodarce wolnorynkowej. Ale mówi się i inaczej. Mówi się, że gospodarką wolnorynkową Polska była i być przestała. Kiedy to było? Tuż po upadku Muru Berlińskiego, w pierwszej połowie lat 90-tych. Wtedy to, jeśli przypomnieć sobie nawet treści popkultury, przeżywaliśmy intensywne zachłystywanie się wolnością gospodarczą. Ideałem Polaka stał się wówczas prywaciarz, przedstawiciel small business, a czasem nawet biznesu nieco większego. Nawet poczciwy fajtłapa, Stefan Karwowski, legendarny „40-latek 20 lat później” parał się zakładaniem własnej spółki i rozkręcaniem biznesu, a jego koledzy po fachu urządzali pizzerie, intensywnie inwestowali lub handlowali tym
i owym.
Wtedy też dominowało przekonanie, że aby założyć firmę, wystarczy sam pomysł. Potem w delikatne relacje łączące rynek z przedsiębiorcą wkroczyło państwo. Zdecydowano, że zbyt proste procedury obowiązkowo należy uściślić (utrudnić), że samowolę biznesmenów należy ukrócić, zakładając specjalne ciała, trudniące się niespodziewanymi inspekcjami i w ogóle całą tę wolność uregulować. Skutkiem tego jest utrata wiary w wolnorynkowe mechanizmy, a ich wyobrażenia
z przeszłości stały się jedynie nieosiągalnym ideałem. Diametralnie zmieniło się podejście do i myślenie o własnym biznesie, a szczególnie o jego rozpoczęciu
i pierwszych krokach przedsiębiorcy. To kierat i mordęga, na spotkanie z którymi warto wyposażyć się w mosiężne siedzenie i anielską cierpliwość do wypełniania druczków i grzecznego odpowiadania na wszystkie pytania urzędników-łaskawców.

Biznes czy szarpanina?

Przegląd ogólnopolskich mediów pod kątem obecności tematów, które zbiorczo możemy określić mianem „perypetii na linii państwo-rynek” ukazuje ponury wizerunek polskiej biurokracji, umacniając stereotyp nieprzyjaznego państwa. Wygląda bowiem na to, że w polskich mediach jeszcze długo nie będzie się pisać spokojnie o starciach na froncie przedsiębiorca – państwo. Analiza treści prasowych doniesień ujawnia klimat dużego zniechęcenia do działań państwa. Wśród polskich dziennikarzy postawa ta jest w zasadzie powszechna. Wolny rynek? Mrzonki! Prasa pisze wprost, że przedsiębiorczość w Polsce należy uwolnić! Na drodze do tego celu dziennikarze wymieniają pięć zasadniczych barier, z których praktycznie wszystkie odnoszą się bezpośrednio do działalności państwa: a) za wysokie podatki, b) uciążliwe relacje z organami administracji, czy mówiąc po ludzku – biurokracja, c) ZUS, d) zmienność przepisów prawa oraz e) jego niska jakość. Obraz, jaki wyłania się z prasy, ukazuje przedsiębiorców jako umęczonych i obolałych. Sektor MSP to motor polskiej gospodarki, który - jak pisał jeden
z regionalnych magazynów - „już dawno mógłby wejść na wyższy bieg, gdyby gazu nie dławiło państwo”. Szamotanina, biurokracja i niekończące się kontrole – to najczęstsze synonimy państwa w relacjach z biznesem.

Co złego to nie my!
Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że w temacie tym, w mediach panuje wyraźne rozróżnienie państwa oraz polityki. Państwo jawi się jako skostniała struktura, polityk zaś nierzadko, wespół z przedsiębiorcami, stara się tę strukturę zmienić. Hasła typu: „Jedno okienko”, „Jak najmniej państwa w państwie”, „Przyjazne państwo” itp. każdorazowo ubarwiają sztandary kampanii wyborczych. Wszyscy znamy te zwroty, powtarzane jak mantra w kolejnych odsłonach walki
o władzę. W tym wypadku państwo reprezentuje nie polityk, ale urzędnik i to na wojnę z nim idą zarówno przedsiębiorcy, jak również i politycy. A pod rękę
z nimi, rzecz jasna, media. Obraz państwa upersonifikowanego w postaci urzędnika jest katastrofalny i doprawdy ze świecą szukać desperatów, gotowych się z nim utożsamić. Trudno jest znaleźć jakikolwiek materiał, stawiający urzędników w dobrym świetle. Raczej przedstawiani są oni jako frontowcy, pierwsza bariera, jaką należy – dosłownie – pokonać. A nie jest to łatwe.
Media lubują się w przytaczaniu zastraszającej ilości druków oraz czasu, jaki zajmuje ich wypełnianie. Mówi się o wyjątkowej – i to w skali światowej – uciążliwości polskiego systemu podatkowego. Jego twórcy muszą stawić czoła atakom pochodzącym z dwóch kierunków. Po pierwsze – przytacza się określone rankingi, gdzie przyjazność polskich przepisów wypada żenująco (np. 142. miejsce na 181 ocenianych państw w rankingu Banku Światowego itd.), po drugie – czyni się bezpośrednie porównania z krajami unijnymi, a jeszcze lepiej – z krajami dawnego bloku wschodniego, na których tle wypadamy gorzej niż źle. Oczywiście ataki te uderzają w próżnię. Kłania się stara jak świat prawda, że porażka jest sierotą. O twórcach tych przepisów nikt nic nie wie.

Pliki do pobrania:

Aktualności

Spółka AQUA S.A. zadebiutowała na NewConnect

16 sierpnia 2010 - na rynku NewConnect zadebiutowały akcje naszego klienta spółki AQUA S.A., która jest 50. emitentem, który dołączył do grona spółek notowanych w ramach Alternatywnego Systemu Obrotu.więcej »

Pierwszy ETF - Lyxor ETF WIG20 - zadebiutował na GPW

22 września 2010 - do obrotu na GPW został wprowadzony pierwszy w Polsce instrument finansowy odzwierciedlający koszyk akcji spółek należących do indeksu WIG20więcej »

Archiwum wiadomości »